Wróciliśmy, gdy zapadł zmrok. Od dawna nie widziałem
Alexandry w tak dobrym nastroju. Gdy dotarliśmy na miejsce Al poszła się umyć,
a ja rozpakowałem koszyk. Resztkę sernika włożyłem do lodówki, a wszelkie
papierowe talerzyki oraz wypalone świeczki wyrzuciłem do kosza. Gdy Alex
wróciła spod prysznica, przytuliła się do mnie.
- Musisz już iść? – zapytała. – Nie możesz dzisiaj zostać u
mnie? – Nie musiałem długo zastanawiać się nad odpowiedzią. Pokiwałem głową.
- No dobrze – powiedziałem do niej – ale jutro już nie będę
taki uległy – dokończyłem i przyciągnąłem ją jeszcze bliżej siebie. Uśmiechnęła
się do mnie, a ja złapałem jej twarz w dłonie i złączyłem nasze usta w
pocałunku.
Po dłuższej chwili odsunąłem się od niej i poszedłem się
umyć. Gdy wróciłem do salonu dziewczyny już tam nie było. Znalazłem ją w
sypialni, już spała. Uśmiechnąłem się pod nosem i położyłem obok niej,
obejmując Al.
* * *
Przez treningi byłem już tak przyzwyczajony, że zawsze
wstawałem o tej samej porze. Szybko się ogarnąłem i pożegnałem się z nadal śpiącą
dziewczyną, całując ją w czoło.
Gdy dotarłem do obozu już czekała na mnie spora grupa ludzi.
Poprowadziłem rozgrzewkę, a potem walkę. Dzisiaj skupiłem się na walce wręcz.
Od Katfrin, która również była na treningu dowiedziałem się,
że wieczorem jest jakieś zebranie, na którym podsumuje dzisiejszy tydzień i
powie zebranym, co dalej robić. Oczywiście zadeklarowałem, że przyjdę.
Alex? Wena wyparowała xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz