Łowców jest
coraz mniej, nas więcej. Może jeszcze jest nadzieja na to, że wygramy tą wojnę
toczoną od stuleci? Jednak nadal będziemy się ukrywać - tak mówi Alex, od 7 lat
jest przywódcą, wie co robi. Pomimo tego, że jest coraz mniej łowców obóz dalej
istnieje i nikt nie chce od niego odchodzić. Wszyscy się boją, że łowcy jednak
zaatakują, że czekają na dobry moment.
Może to prawda? A może przesądy? Kiedyś się dowiemy, teraz idę na
trening.
1894 r. 30 lipiec
Dziś rano
odwiedził nas nadnaturalny, jeden z tych co żyją w świecie ludzi; miał 38 lat
byliśmy zdziwieni, że tyle dożył. Jednak przyszedł powiedzieć, że wie gdzie są
łowcy, że czekają na dobry moment zaatakowania, czekają aż będziemy myśleć, że
ich nie ma. Alex mu nie wierzy, niestety ja i większość obozu tak. Dziś nikt
nie wychodził poza obóz nawet zmiennokształtni nie chcieli się wykraść do
miasta. Wszyscy byliśmy przerażeni, wszyscy prócz jednej osoby.
1931 r. 3 stycznia
Kiedyś pisała tutaj moja mama, teraz ja przejęłam ten pamiętnik, który niedawno znalazłam, zaginął po napaści łowców. Zaatakowali, zabili prawie wszystkich, inni uciekli, znów wróciliśmy, odbudowujemy obóz. Chcemy by znów było to schronienie dla nadnaturalnych. Chcemy by nasze dzieci i wnuki były bezpieczni.
2012 r. 15 lipiec
Matka oddała mi ten pamiętnik, bym mogła zamieszczać w nim informacje co kilka lat, chce by każdy z przyszłych przywódców mógł znać, choć trochę, historię powstania obozu. Teraz obóz jest bezpieczny, choć gdy odeszła moja matka kilka osób przyznało, że nie jestem w stanie zająć się ich dziećmi, ale niektórzy zostali. Jednak wyrocznia dała mi jasno do zrozumienia, że niedługo obóz nie będzie należał do mnie. Mam oddać go swojej bratanicy, już niedługo….
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz