piątek, 5 sierpnia 2016

Od Kingi CD Dekki

Wzięłam głęboki oddech, kucając przy ogrodzeniu. Po cichu związałam włosy i schowałam je pod kominiarką, którą trzymałam w kieszeni na piersi. Trzymałam tam również zdjęcie moje oraz Rebeki. Przez chwilę poczułam ukłucie w sercu, ale po chwili stanowczo podarłam zdjęcie.
- To koniec - szepnęłam, nasuwając materiał na usta. Wzięłam głęboki oddech i wyciągnęłam broń. Ustalając w głowie plan dojścia do celu, ruszyłam. Było ich trzech - ja jedna. To co ma się wydarzyć musi być idealnie rozplanowanie. Żadna pomyłka nie wchodzi w grę. Poczekałam parę minut, aby upewnić się, że Dekka na pewno odłączyła kamery. Następnie ruszyłam na napastników. Jeden z nich był oddalony od reszty, więc z nim poszło szybko i sprawnie. Zostawiłam go żywego, ale nieprzytomnego i mocno związanego. Wzięłam od niego broń palną i ruszyłam na resztę.

Z nimi było trudniej, po pokonaniu pierwszego omal nie zostałam zdemaskowana. Na całe szczęście do tego nie doszło. Podczas próby zamknięcia gęby goryla zostałam lekko dźgnięta. Nie przeszkadzało mi to w normalnym funkcjonowaniu, więc ruszyłam dalej. Pobiegłam do miejsca, gdzie miałam spotkać się z Dekką.
- Szybko Ci poszło - mruknęłam, kiwając z uznanie głową.
- Idziemy? - zapytała, jakby się upewniając. A może tylko mi się wydawało?
- Oczywiście - szepnęłam, przełykając ślinę. Tak na prawdę bałam się wejść do tego domu. Wspomnienia zaczęły mnie przytłaczać.
- Wszystko okej? - zapytała Dekka, jakby wyczuwając mój nastrój. Machnęłam tylko ręką i powiedziałam coś na uspokojenie.
Ruszyłyśmy do naszego głównego celu.

Obie zatrzymałyśmy się przed pokojem starego Rebeki. Dom od środka był inny niż zapamiętałam, ale jego układ nie był skomplikowany. Kiwnęłam głową, dając znak Dece, że będę wyważać drzwi. Jak wchodzić to z hukiem.
- Nie, po cichu - złapała moją nogę w ostatnim momencie. Westchnęłam opuszczając nogę i powoli naciskając na klamkę.
Wszyscy w tym pokoju spali. Stary spał, a obok niego lafiryndy. Swoją drogą, zastanawia mnie jak można się tak sprzedawać. Ja rozumiem, że kasa ich pociąga, ale żeby tak staremu facetowi?

Z wszystkimi wrogami w tym pokoju poszło niezwykle szybko. Ja zajęłam się jego - jak się okazało, bezbronnymi dziwkami, a Dekka osobiście poderżnęła gardło Staruszkowi. Byłam zdziwiona, ale jednocześnie radosna, że dziewczyna takim uśmiechem zabijała. Pierwszy raz widzę jej "drugie ja".
- Ty ją zabijesz, ja popatrzę - podeszłam do brunetki, marszcząc czoło. Cały czas szeptałam, ale jednocześnie ogarniało mnie dziwne uczucie. Nawet nie wiem jak go nazwać...
- Proszę, proszę - za plecami usłyszałam głos dobrze mi znany. - Co wy tu robicie? Wiecie, że nie macie ze mną szans? Szczególnie ty Rudzielcu.
Zacisnęłam mocniej pięści i spojrzałam błagalnie na Dekkę. Nie mogłam jej zabić, czułam, że nie dam rady. Ale jednocześnie tak bardzo chciałam to zrobić...
- Myślałam, że nie masz przyjaciół. A tu proszę - zaśmiała się, a my razem z Dekką odwróciłyśmy się w jej stronę. - I to jeszcze z tą dziwką, dobrana z was para.
Przysłodziła głos. Zdjęłam powoli kominiarkę i rozpuściłam włosy. Rebeka ich nienawidziła. Wyciągnęłam jedną z katan i podałam Dece.
- Zrób to - rozkazałam głosem poważniejszym niż miałam zamiar. Poczułam się jak ktoś kto może rozkazywać i nie musi brudzić przy tym rąk. Jak egoista.
- Tak z bronią? - zaśmiała się Rebeka i również chwyciła za najbliższy sztylet, który wisiał na ścianie.

Dekka? XD Wybacz, że długo, ale no ten.... i tamten

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz