Obudziłam się, leżąc na boku i czując pod głową poduszkę.
Poduszkę? Otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą półkę z książkami. Usiadłam
tak gwałtownie, że aż zakręciło mi się w głowie. Odczekałam chwilę i
rozejrzałam się. Byłam w jakimś małym gabinecie. Ściany pomalowano tu na
beżowo, a przy jedynym oknie stało biurko z laptopem. Czarne, potężne krzesło
stało samotnie. W rogu pokoju
umiejscowione było lustro. Ja leżałam na białej kanapie, lekko podziurawionej w
niektórych miejscach.
Byłam zdezorientowana. Gdzie jestem? Powoli zaczęły powracać
wspomnienia ze… wczoraj? Ile czasu spałam? Dzień? Dwa? A może tydzień?
Pokręciłam głową, próbują skupić się na tym, co działo się wcześniej. I w końcu
przypomniało mi się.
Co ja zrobiłam?
Na początku zabi… załatwiłam strażników, a potem rzuciłam
się w stronę Kingi. Przecież ona mi już nigdy nie zaufa! Nie wiem co we mnie
wstąpiło. To przez tę energię, którą tam wyczuwałam. Nie panowałam już nad sobą.
Chociaż teraz to już nie ważne. Dopóki nie spotkam Kingi i tak nic jej nie
wytłumaczę.
Podeszłam do drzwi i szarpnęłam za klamkę. Zamknięte. Raczej
się tego spodziewałam. Spróbowałam dojrzeć moja mocą co znajduje się za nimi,
ale znowu poczułam opór. Przeraziłam się. Nadal jesteśmy u Gabriela. A to
oznacza… że znajduję się w jego gabinecie. Czyżby moje wspomnienia też nie były
prawdziwe? Ale… Nie. To nie może być prawda.
Zaczęłam przeszukiwać pokój. Rozpoczęłam od biurka. W
pierwszej szufladzie znalazłam papierosy, klucze od samochodu i gumy do żucia.
Nic przydatnego. Druga zawierała zdjęcie Gabriela. Nic więcej. Ale teraz
przynajmniej miałam dowód. To jest jego gabinet. Trzeciej szuflady nie dało się
otworzyć. Zamknięta. Włączyłam komputer.
„PODAJ HASŁO”
– Nie ma sensu próbować – szepnęłam do siebie. – Nie jest
idiotą.
– Był. – Usłyszałam głos Kingi.
Podniosłam głowę i ujrzałam rudowłosą dziewczynę stojącą
swobodnie w drzwiach i patrzącą na mnie uważnie. Jednak w jednej dłoni
dzierżyła sztylet. Boi się… mnie?
– Co się dzieje? – spytałam natychmiast. – Co ja tu robię?
Kinga podniosła palec wskazujący do góry, nakazując
milczenie.
– To nie ty tu zadajesz pytania – powiedziała. – Co to miało
znaczyć. Dlaczego się na mnie rzuciłaś – zapytała ze złością.
Pokręciłam głową.
– Nie mam pojęcia – odezwałam się. – To przez tę energię.
Musisz mnie stąd zabrać! Nie kontroluję tego! – Podeszłam do niej ze łzami w
oczach. – Proszę. Nie chcę skończyć w tym miejscu jako potwór. Nie wytrzymam
tego.
Usiadłam na kanapie i zaczęłam cicho łkać. Miałam dość tej
sytuacji. Kompletnie niczego nie rozumiałam. Co będzie, jeżeli znowu stracę
kontrolę?
Kinga? xD Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam ten środek uspokajający,
no ale… Jest co jest xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz