czwartek, 29 września 2016

Od Dekki CD Kingi

Obudziłam się, leżąc na boku i czując pod głową poduszkę. Poduszkę? Otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą półkę z książkami. Usiadłam tak gwałtownie, że aż zakręciło mi się w głowie. Odczekałam chwilę i rozejrzałam się. Byłam w jakimś małym gabinecie. Ściany pomalowano tu na beżowo, a przy jedynym oknie stało biurko z laptopem. Czarne, potężne krzesło stało samotnie.  W rogu pokoju umiejscowione było lustro. Ja leżałam na białej kanapie, lekko podziurawionej w niektórych miejscach.
Byłam zdezorientowana. Gdzie jestem? Powoli zaczęły powracać wspomnienia ze… wczoraj? Ile czasu spałam? Dzień? Dwa? A może tydzień? Pokręciłam głową, próbują skupić się na tym, co działo się wcześniej. I w końcu przypomniało mi się.
Co ja zrobiłam?
Na początku zabi… załatwiłam strażników, a potem rzuciłam się w stronę Kingi. Przecież ona mi już nigdy nie zaufa! Nie wiem co we mnie wstąpiło. To przez tę energię, którą tam wyczuwałam. Nie panowałam już nad sobą. Chociaż teraz to już nie ważne. Dopóki nie spotkam Kingi i tak nic jej nie wytłumaczę.
Podeszłam do drzwi i szarpnęłam za klamkę. Zamknięte. Raczej się tego spodziewałam. Spróbowałam dojrzeć moja mocą co znajduje się za nimi, ale znowu poczułam opór. Przeraziłam się. Nadal jesteśmy u Gabriela. A to oznacza… że znajduję się w jego gabinecie. Czyżby moje wspomnienia też nie były prawdziwe? Ale… Nie. To nie może być prawda.
Zaczęłam przeszukiwać pokój. Rozpoczęłam od biurka. W pierwszej szufladzie znalazłam papierosy, klucze od samochodu i gumy do żucia. Nic przydatnego. Druga zawierała zdjęcie Gabriela. Nic więcej. Ale teraz przynajmniej miałam dowód. To jest jego gabinet. Trzeciej szuflady nie dało się otworzyć. Zamknięta. Włączyłam komputer.
„PODAJ HASŁO”
– Nie ma sensu próbować – szepnęłam do siebie. – Nie jest idiotą.
– Był. – Usłyszałam głos Kingi.
Podniosłam głowę i ujrzałam rudowłosą dziewczynę stojącą swobodnie w drzwiach i patrzącą na mnie uważnie. Jednak w jednej dłoni dzierżyła sztylet. Boi się… mnie?
– Co się dzieje? – spytałam natychmiast. – Co ja tu robię?
Kinga podniosła palec wskazujący do góry, nakazując milczenie.
– To nie ty tu zadajesz pytania – powiedziała. – Co to miało znaczyć. Dlaczego się na mnie rzuciłaś – zapytała ze złością.
Pokręciłam głową.
– Nie mam pojęcia – odezwałam się. – To przez tę energię. Musisz mnie stąd zabrać! Nie kontroluję tego! – Podeszłam do niej ze łzami w oczach. – Proszę. Nie chcę skończyć w tym miejscu jako potwór. Nie wytrzymam tego.
Usiadłam na kanapie i zaczęłam cicho łkać. Miałam dość tej sytuacji. Kompletnie niczego nie rozumiałam. Co będzie, jeżeli znowu stracę kontrolę?


Kinga? xD Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam ten środek uspokajający, no ale… Jest co jest xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz