Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alex. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alex. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Od Alexandry CD Sylvaina, Aarona

Wróciłam do domu, żeby trochę odpocząć. Wolałam nie męczyć teraz Sylv'a i żeby wszystko przemyślał sobie w spokoju.

***

Kolejnego dnia musiałam iść na zmianę opatrunków, jednak jakoś bardzo mi się tam nie śpieszyło. Dopiero wieczorem ruszyłam spokojnym krokiem w stronę szpitala, który znajduje się na obrzeżach obozu. Im bliżej byłam, tym miałam złe przeczucia. W pewnym momencie usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła. Ruszyłam biegiem w tamtym kierunku. Całkiem szybko dotarłam na miejsce. Dym wydobywał się z powybijanych okien, a ze środka dochodziły krzyki.
- Chol*ra. – Warknęłam, starając się otworzyć zabarykadowane drzwi. Nie mogłam złapać klamki, która była już zbytnio rozgrzana. Starałam się je jakoś wyważyć. Po kilku próbach drzwi uległy, a ja mogłam dostać się do środka. Zdjęłam bluzę i zakrywając nią twarz weszłam do budynku. Od razu skierowałam się do rejestracji, skąd dochodziły krzyki. Za biurkiem leżała elfka, która była przygnieciona przez belkę. Wspólnie udało nam się oswobodzić dziewczynę. Pomogłam jej wstać i zaprowadziłam na zewnątrz. Szatynka usiadła pod drzewem, a ja wróciłam do środka. Kilka osób wyszło o własnych siłach.
-Halo! Jest tu kto?!- Krzyknęłam, odsłaniając usta na chwile. Moment wystarczył, żeby do moich płuc wdarł się dym. Zaczęłam się krztusić, jednak krzyknęłam jeszcze kilkukrotnie. Z sufitu leciało coraz więcej elementów. Miałam już uciekać kiedy usłyszałam czyjeś wołanie. Trudno było mi oszacować skąd dochodzi. Przeszukiwałam kolejne pomieszczenia, aż dotarłam do gabinetu Aarona. W progu dostrzegłam jakąś leżącą sylwetkę, kiedy znalazłam się bliżej rozpoznałam w niej Sylvain'a. Uklękłam przy nim i starałam się go ocucić. Chłopak kaszlnął kilkukrotnie i otworzył oczy. Pomogłam mu wstać i zaczęliśmy iść do wyjścia. Blondyn słaniał się na nogach, kiedy wreszcie udało nam się wydostać. Pomogłam mu usiąść pod drzewem z dala od dymu.
- A...Aaron-tam-zo-stał. - Chłopak ledwo wydusił z siebie słowa. Zaklęłam cicho pod nosem patrząc na budynek, który ledwo się jeszcze trzymał.
- Jak mus to mus. – Pomyślałam, kierując się ponownie do budynku. Przedzierając się przez poprzewracane meble i szczątki lecące z sufitu. Było ciemno przez dym, a jedynym źródłem światła były płomienie, które powoli trawiły ściany. Nie wiem ile czasu minęło, ale udało mi się wreszcie dotrzeć do odpowiedniego gabinetu. Rozejrzałam się dookoła jednak nigdzie nie widziałam chłopaka. Powoli brakowało mi tchu, a oczy szczypały od dymu.
- Gdzie jesteś .- Myślałam gorączkowo, szukając Aarona. Nagle zauważyłam go po drugiej stronie pomieszczenia. Oddzielał nas pas ognia. Podeszłam na tyle blisko, że czułam jak płomienie prawie muskają moją skórę. Myślałam gorączkowo jak przedostać się na drugą stronę. Fakt, że dach zaczął niepokojąco skrzypieć. Zacisnęłam mocno pieści, które otoczyły błękitne płomienie.

 https://67.media.tumblr.com/496c60e99be2b40c37e1c3bf6935d5b4/tumblr_n30quu2aN21t3xwkho1_400.gif


Wyciągnęłam dłoń w stronę ognia, który się rozstąpił. Szybko przeszłam na drugą stronę i podbiegłam do chłopaka. Jego klata unosiła się rzadko i dość płytko. Miałam mało czasu... Jakimś cudem udało mi się dźwignąć chłopaka na plecy i nieść w stronę wyjścia. Złapałam jeszcze dużą przenośną apteczkę. Ciężar na plecach dawał się we znaki, a dodatkowo nie mogłam złapać już oddechu. Z chłopakiem na plecach ciężko było omijać przeszkody, jednak jakoś się udawało. W pewnym momencie upadłam na kolana kaszląc, nie mogąc złapać tchu.
- Już nie daleko. - Powtarzałam sobie w myślach, wpatrując się w jasny punkt, który oznaczał tylko jedno... wyjście. Wstałam chwiejąc się na nogach i ruszyłam w stronę upragnionego powietrza. Wreszcie udało mi się wydostać. Oddaliłam się z chłopakiem na bezpieczną odległość. Położyłam go na ziemi, a obok mnie pojawił się Sylv.
- Co mu jest? - Zapytał ze łzami w oczach.
- Domyśl się. – Warknęłam, wyjmując z apteczki maskę połączoną z butlą z tlenem. Założyłam ją chłopakowi na twarz. Złapałam go za rękę starając się wyczuć puls. Wyjęłam strzykawkę z adrenaliną i wstrzyknęłam zawartość Aaronowi. Cały czas kasłałam nie mogąc złapać oddechu. Sylv siedział obok ciemnowłosego.
- Budzi się. - Szepnął, a ja ponownie uklękłam obok Anioła. Blondyn odsunął się na chwilę, a ja sprawdziłam puls i liczbę oddechów.
- Leż na razie. - Powiedziałam, kiedy szatyn chciał się podnieść. Nachyliłam się nad nim.
- Ja chociaż nie żałuje, że ci pomogłam. Jesteśmy kwita. - Szepnęłam mu do ucha i wstałam. Sylv złapał Anioła za rękę.
- Nie dotykaj mnie. - Warknął Aaron, wyszarpując dłoń.
- Przestańcie zachowywać się jak baby z okresem! – Krzyknęłam, patrząc to na jednego, to na drugiego. Pokręciłam z zażenowaniem głową i odeszłam kawałek dalej. Usiadłam pod drzewem i starałam się uspokoić oddech, który nadal był nie wymiarowy. Kaszel ciągle mnie męczył, przez co trudno było mi złapać oddech.

Aaron? Sylv?

środa, 27 lipca 2016

Od Alexandry CD Sylvaina, Aarona

Rozejrzałam się po pomieszczeniu, w którym się znajdowałam.
- Ta... znowu w szpitalu, zajebiście. - Pomyślałam, a mój wzrok nadal błądził po pokoju. Nagle zauważyłam Sylvaina, który stał oparty o parapet. Wpatrywał się we mnie niepewnie, a ja przytłoczona jego spojrzeniem przełknęłam gule w gardle.
- Po co tu przyszedłeś? - Wydukałam, a chłopak podszedł bliżej.
- Chcę porozmawiać, na spokojnie. - Odparł, siadając na łóżku. Westchnęłam pociągając się trochę na łóżku.
- O czym mamy rozmawiać? Najpierw ci zaufałam, a potem zachowałam się jak idiotka. Nie zaakceptowałam tego, że nie chcesz mi powiedzieć o tym co przeszedłeś. Czuje się jak...s.-Blondyn nie dał mi skończyć. Przytulił mnie i starł łzy, które zalśniły w moich oczach. Po chwili odsunął mnie na długość ramion patrząc mi w oczy.
- Jesteś cudowną dziewczyną. Cieszę się, że było dane mi ciebie poznać. To ja wszystko spie*rzyłem i chciałbym, żebyś mi wybaczyła. Zgubiłem się w pewnym momencie... Przepraszam Cię.
Przytuliłam się do niego, cicho wzdychając.
- Nie przepraszaj... - Szepnęłam i po chwili poczułam, jak Sylv obejmuje mnie delikatnie.
- Obiecaj mi, że... - Znów odsunął mnie na długość ramion. - Będziemy przyjaciółmi, nie będziesz się zadawać z żadnymi dupkami i, że... - w tym momencie złapał mnie za dłonie. - Nigdy więcej się nie potniesz.
- Dobrze. - Powiedziałam, a blondyn objął mnie i pocałował w czubek głowy, tak po "bratersku". Usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwiami.
- Cholera. - Mruknął chłopak, nadal mnie przytulając.
- Biegnij za nim. - Poradziłam spychając go z łóżka.
- Skąd ty wiesz? - Zaczął kierując się w stronę drzwi.
- Nie jestem ślepa. - Szepnęłam delikatnie się uśmiechając. Sylv odwzajemnił gest i wyszedł. Zostałam sama...


Sylv? Aaron?

poniedziałek, 25 lipca 2016

Od Alexandry CD Sylvaina

Sylv wyszedł z mojego domu, a ja nadal patrzyłam w miejsce, gdzie przed chwilą stał.
- To wszystko moja wina... Po co ja się z nim kłóciłam. - Starałam się zostać na to obojętna, ale się nie dało. Zbyt wiele do niego czułam. - Czemu nie zaakceptowałam tego, że nie chciał mi powiedzieć.
Łzy spływały po moich policzkach, a w mojej dłoni pojawiła się żyletka. Bawiłam się nią kilka minut, a potem na moich przedramionach zawitały długie, poziome kreski, z których powoli sączyła się krew.


Siedziałam w salonie patrząc się tępo w żyletkę, z której kapały krople krwi. Biały dywan przybrał kolor bordowy, a ja za to wyglądałam, jak żywy trup. Po północy wreszcie zwlokłam się do łóżka... Sen jednak nie przychodził. Po siódmej zwlokłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Wyglądałam masakrycznie, cera przybrała o wiele bielszy odcień, przez utratę krwi, wory pod oczami i zakrwawione ubranie. Westchnęłam, wchodząc do kabiny. Woda zmyła zakrzepniętą krew i ślady wczorajszej nocy. Odkaziłam rany, po czym je zabandażowałam. Założyłam długie spodnie, czarny T-shirt oraz kurtkę dżinsową, która zakrywała bandaże. Wychodząc z domu spojrzałam jeszcze na salon, który nadal był zabrudzony we krwi.
- Trzeba będzie to później posprzątać. - Westchnęłam, idąc przez las. Kręciłam się po okolicy omijając często uczęszczane szlaki. Dochodził wieczór, kiedy trafiłam na łąkę niedaleko plaży. Usiadłam pod drzewem, a łzy same spływały.
- Jestem piprz*ną idiotką. - Szepnęłam, zamykając oczy. Ostatnie promienie słońca okalały moją bladą twarz. W końcu zmęczona, wstałam i skierowałam się w stronę plaży. Nieoczekiwanie obok mnie znalazł się Sylv. Był zdenerwowany i to bardzo.
- Co ty zrobiłaś?! - Wrzasnął, podchodząc bliżej. - Byłem u ciebie w domu. Chciałem sprawdzić, czy wszystko w porządku.
Złapał mnie mocno za przedramię i podciągnął rękaw, na co syknęłam. Spojrzał na zakrwawione bandaże.
- Zostaw mnie! - Wyrwałam się z jego uścisku, co otworzyło niektóre rany. Biegłam przez dłuższy czas. Utrata krwi też nie pomagała, przez co pojawiły się mroczki i zawroty głowy. Usiadłam na piasku, ledwo żywa. Rozejrzałam się dookoła i zauważyłam ciemnowłosego chłopaka. Wpatrywał się w morze i chyba rozmyślał.


Sylvain? Aaron?

niedziela, 24 lipca 2016

Od Alexandry CD Sylvaina

- No rzesz k*rwa. - Warknęłam, kładąc się na łóżku. Patrzyłam się tępo w sufit, a sen nie przychodził. Kręciłam się z boku na bok, myśląc nad niedawno zaistniałą sytuacją. W pewnym momencie powieki stały się ciężkie, i same opadły. Obudziłam się kolejnego dnia koło siódmej. Zrobiłam sobie śniadanie i po ogarnięciu mieszkania postanowiłam przejść się do obozu. Na miejscu pomogłam Elfkom ze zbieraniem ziół i zrobieniu paru leków. Kierując się na plaże zahaczyłam o mój dom, gdzie założyłam stój kąpielowy. Zabrałam jeszcze ręcznik i ruszyłam dalej.Wreszcie dotarłam na miejsce. Zdjęłam sukienkę oraz buty, które zostawiłam na rozłożonym kocu.
- Raz kozie śmierć. - Szepnęłam, wchodząc do wody po pas. Powoli położyłam się na niej starając się przypomnieć nauki ojca. Po trzydziestu minutach szło mi nawet całkiem nieźle. Bałam się jeszcze zapuszczać się na głębie, więc postanowiłam popływać przy skałach, gdzie jest dość płytko i nie ma nurtu. W razie co zawsze mogłam wejść na nie i chwilę odpocząć. Popłynęłam w tamtym kierunku i zagłębiałam się w korytarze między skałami. Nagle zauważyłam coś w wodzie. Kiedy zauważyłam co to jest zaczęłam krzyczeć. 


Nagle ktoś złapał mnie od tyłu i obrócił przodem.
- Boże, co ty robisz?! - Sylv był wyraźnie zdenerwowany. - Czemu pływasz sama? Nie pomyślałaś, że możesz się utopić!
- Nie martw się na pewno nie będę płakać. Nie musisz ze mną siedzieć i mnie pocieszać!. - Warknęłam, a blondyn był wyraźnie zaskoczony moimi słowami. Odepchnęłam chłopaka od siebie, odpływając. Sylvain chyba dopiero w tym momencie zauważył ciało w wodzie. Wpatrywał się osłupiały w nie, a ja w tym czasie odpływałam. Dotarłam do brzegu, zarzuciłam na siebie ręcznik, zabrałam swoje rzeczy i ruszyłam w stronę domu.
- Alex zaczekaj! - Sylv złapał mnie za rękę i odwrócił jednym ruchem. Wpił się w moje usta, jednak ja go odepchnęłam i spoliczkowałam.


- Nie rób tak więcej... - Warknęłam, znikając chłopakowi z oczu. Szłam szybko przez las, po chwili przerodziło się to w bieg. Dotarłam zziajana do domu. Weszłam do środka i swoje kroki od razu skierowałam do łazienki. W tym momencie jedynie ciepły prysznic był w stanie ukoić moje nerwy. Zziębnięte ciało zaczęły oblewać strumienie gorącej wody... Po dwudziestu minutach wyszłam z łazienki, szczelnie opatulona ciepłym szlafrokiem. Księżyc zgonił słońce za horyzont przez co nastał wieczór. Z kubkiem gorącej czekolady usiadłam w salonie. Popijając gorący napój wciąż miałam przed oczami ciało tej dziewczyny. Nie wiedziałam czy była to obozowiczka, łowczyni, a może zwykła dziewczyna. Wiedziałam jednak, że była to okropna śmierć. Kiedy woda zalewa ci płuca, a ty nie jesteś wstanie złapać oddechu. Woda oblewa cię z każdej strony i nie możesz wypłynąć. Po paru minutach twoje ciało bezwładnie pływa po powierzchni. W tym momencie wiedziałam, jak czuła się moja rodzina. Starłam łzę, która samotnie spływała po moim policzku.
- Nie będę więcej płakać. - Szepnęłam do siebie. Siedziałam w ciszy, kiedy ktoś nagle zapukał.


Sylvain?

czwartek, 14 lipca 2016

Od Alexandry CD Sylvaina

Ruszyliśmy w kierunku mojego domu.
- Twoja siostra jest niesamowita. Umie podnieść na duchu. Świetnie sobie radzi w roli przywódczyni.-Stwierdziłam, a chłopak spojrzał na mnie z uśmiechem.
 - Masz rację, nie wiem jak ona to robi, ale jest w tym dobra.
Blondyn objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie. Po dziesięciu minutach wchodziliśmy do domu. Wzięłam szybki prysznic, w czasie którego Sylv zaczął szykować kolacje. Potem się zmieniliśmy. Nakładałam spaghetti, kiedy blondyn wyszedł z łazienki. Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy zajadać się. Po dwudziestu minutach odniosłam puste talerze. Usiadłam na dywanie obok chłopaka przed kominkiem. Oparłam głowę na ramieniu Sylvaina, który okrył nas kocem.
- Cieszę się że tu jesteś. - Szepnęłam, a blondyn pocałował mnie w czubek głowy.
- Masz jakieś plany na jutro? - Zapytał wpatrując się w płomienie. Pokręciłam przecząco głową, na co chłopak przeniósł wzrok na mnie.
- Może spróbujemy jutro popływać? - Uśmiechnęłam się do niego blado.
- Czemu nie... - Szepnęłam, a na twarzy chłopaka pojawił się szeroki banan.
- Dzielna dziewczyna. - Stwierdził, po czym złączył nasze usta w pocałunku.
- Sylv w sumie ty wiesz o mnie dużo, a ja o tobie praktycznie nic. - Stwierdziłam po chwili ciszy. Blondyn westchnął i spojrzał na mnie.


Sylv?

wtorek, 12 lipca 2016

Od Alexandry CD Sylvaina

Odkręciłam się na drugi bok, w nadziei, że zastane jeszcze Sylvaina. Jednak miejsce obok było puste. Westchnęłam idąc do kuchni. Ogarnęłam się w miarę szybko i postanowiłam się przejść do obozu. Blondyn prowadził popołudniowe treningi. Usiadłam pod drzewem obserwując zajęcia. Chłopak był tak bardzo pochłonięty pracą, że mnie nie zauważył. Kiedy zakończył zajęcia podeszłam do niego od tyłu i zasłoniłam mu oczy. Sylvain złapał moje dłonie i odwrócił się do mnie przodem całując w usta.
- Uuuuuuuuu. - Obozowicze, którzy skończyli trening stali niedaleko patrząc na nas. Blondyn nie przerywając na chwilę pocałunku machnął w ich kierunku ręką żeby odeszli.

Sylv? Brak weny...:-(

niedziela, 10 lipca 2016

Od Alexandry CD Sylvaina

- Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Najczęściej wystarczały mi moje umiejętności w walce w ręcz i fakt, że jestem wilkołakiem. -Odparłam, a Sylv kiwnął głową.
- Pomyśl nad tym. - Szepnął mi do ucha.
- Masz jakieś plany na dziś? - Zapytał blondyn po chwili ciszy.
- Eee siedzenie w domu... - Mruknęłam, a chłopak się uśmiechnął.
- Spotkajmy się za dwie godziny przy ognisku. - Powiedział całując mnie w czubek głowy i po chwili zniknął za drzwiami.
- No dobra. - Mruknęłam do siebie.

* * *

Przebrałam się z piżamy w sukienkę i się w miarę ogarnęłam. Ruszyłam w stronę obozu i po kwadransie znalazłam się na miejscu.
- Pięknie wyglądasz. - Szepnął mi do ucha Sylvain, który zaszedł mnie od tyłu po cichu. Złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić w stronę plaży. Wreszcie po dłuższym spacerze doszliśmy do naszej ulubionej polany. Pod drzewem rozłożony był koc, a obok stał koszyk piknikowy. Porozstawiane były świeczki i kwiaty.
- Sam to zrobiłeś? - Zapytałam siadając na kocu obok chłopaka.
- Katfrin pomogła mi trochę z jedzeniem. - Odparł, a ja się zaśmiałam. Blondyn nałożył nam po kawałku serniku.
- Mhmm...Pyszny. - Stwierdziłam, a Sylv się uśmiechnął. Zjedliśmy szybko ciasto i położyliśmy się na kocu. 
Oparłam głowę na torsie chłopaka, który zaczął gładzić mnie po włosach.


Sylv?

Od Alexandry CD Sylvaina

Obudziłam się koło wieczora. Rozejrzałam się dookoła i zauważyłam, że Sylv leży obok i przygląda mi się.
- Długo tak siedzisz? - Zapytałam ostrożnie się przeciągając.
- Niedawno przyszedłem. - Odparł gładząc mnie po włosach.
- Mogłeś mnie obudzić. - Szepnęłam przytulając się do chłopaka.
- Nie chciałem, zbyt słodko wyglądasz gdy śpisz. - Stwierdził, a ja się lekko uśmiechnęłam.
- Cały dzień siedzę w domu, chodźmy na spacer.- Zaproponowałam, a blondyn z lekkim wahaniem się zgodził. Wstaliśmy z łóżka i ruszyliśmy na zewnątrz.
- To gdzie idziemy? - Zapytałam, nie miałam jakiegoś planu gdzie iść.
- Pokażę ci coś. - Szepnął i zaczął prowadzić mnie w bliżej nieokreślonym kierunku. W pewnym momencie chłopak zasłonił mnie oczy.
- Zdaj się na mnie. - Mruknął mi do ucha, ostrożnie idąc dalej. Nagle się zatrzymaliśmy i Sylvain odsłonił mi oczy. Staliśmy u szczytu klifu, podziwiając zachód słońca.
- Pięknie. – Szepnęłam, przytulając się do blondyna.
- Przychodzę tu, kiedy muszę zebrać myśli. – Powiedział, po czym pocałował mnie w czubek głowy.
Staliśmy tak w ciszy, a morska bryza przyjemnie nas owiewała. Kiedy słońce prawie zniknęło za horyzontem postanowiliśmy wracać.
- Teraz lepiej nie zapuszczać się w las nocą. - Stwierdził chłopak, a ja kiwnęłam głową.



Sylv? Lekki brak weny

sobota, 9 lipca 2016

Od Alexandry CD Sylvaina

Uśmiechnęłam się lekko i spojrzałam na chłopaka.
- Wiadomo coś na temat łowców? – Zapytałam odstawiając pusty talerz.
- Nie zaprzątaj sobie tym głowy. - Odparł, na co westchnęłam i spojrzałam na niego wymownie. - No dobrze. Ostatnio nie było ich widać w okolicy obozu, jednak teraz wszyscy utrzymują podwyższoną czujność.  - Złamał się, a ja uśmiechnęłam się lekko tryumfalnie.
- To chyba dobrze... - Szepnęłam, a Sylv spojrzał na mnie z wahaniem w oczach.
- Też tak myślałem, ale mam dziwne wrażenie, że oni szykują coś dużego. - Stwierdził cicho, a ja złapałam go za rękę.
- Pomógłbyś mi? Chciałabym się położyć. - Zapytałam, a blondyn kiwnął głową. Ostrożnie z pomocą chłopaka położyłam się na łóżku.

***5 dni później***

Szłam z Sylvainem w stronę mojego domu. Po kwadransie miałam już dość.
- Wszystko w porządku? - Zapytał widząc moją kwaśną minę.
- Ta... - Mruknęłam, a chłopak pokręcił jedynie głową. Na szczęście, po chwili dotarliśmy na miejsce.
- Połóż się, a ja zrobię herbatę i jakieś kanapki. - Powiedział blondyn, a ja kiwnęłam głową. Poszłam do sypialni i stanęłam przed lustrem. Podwinęłam koszulkę i spojrzałam na bliznę ciągnącą się od ostatniego żebra z tyłu do okolic pępka. Blondyn cicho zaszedł mnie od tyłu i przytulił się do mnie.
- Będzie ładna blizna. - Szepnęłam, na co chłopak pokręcił tylko głową.


Sylv?

Od Alexandry CD Sylvaina

Uchyliłam lekko powieki i rozejrzałam się dookoła. Byłam przypięta do jakichś kroplówek. Chciałam się poruszyć, ale poczułam, że coś leży na moich nogach. Spojrzałam na Sylvaina, który zasnął kładąc głowę na moich nogach. Złapałam delikatnie jego dłoń, a chłopak przebudził się.
- Boże, jak dobrze się obudziłaś. – Powiedział siadając obok mnie. - Byłaś prawie cztery dni nieprzytomna.
Przejechałam dłonią po policzku blondyna.
- Trochę się zapuściłeś. -Szepnęłam czując kujący, kilkudniowy zarost.
- Siedziałem cały czas tutaj. - Odparł kładąc swoją dłoń na mojej.
- Ich jest coraz więcej. Zapuszczają się coraz bliżej obozu i w lesie porozstawiali pułapki.-Powiedziałam, a Sylv westchnął.
- Wiem i się tym martwię. W nocy, kiedy zaatakowali nas w twoim domu, zamordowali jedną z wampirzyc.
Poderwałam się do góry, czego nie przemyślałam. Poczułam ból w prawym boku, przez co syknęłam.
- Nie rób żadnych gwałtownych ruchów. - Powiedział chłopak widocznie zmartwiony. Położyłam się ostrożnie z powrotem na łóżko.
- Martwiłem się o ciebie...-Szepnął i delikatnie mnie pocałował.
- Strasznie się bałam. Tojad tak szybko zaczął działać, myślałam, że ten łowca w końcu mnie dopadnie. - Odparłam.


Sylv?

piątek, 8 lipca 2016

Od Alexandry CD Sylvaina

Po kwadransie dołączył do mnie Sylv. Był strasznie blady i miałam wrażenie, że czegoś się obawiał.
- Wszystko w porządku? - Zapytałam kładąc dłoń na ramieniu chłopaka.
- Tak. - Odparł wysilając się na uśmiech. Po porządnej rozgrzewce zaczęliśmy od walki wręcz. Blondyn był strasznie nieobecny przez co kilkukrotnie położyłam go na ziemi.
- Lepiej skończmy na dzisiaj. - Powiedziałam podając chłopakowi rękę.
-Przepraszam cię, ale nie mogę się skupić. - Szepnął przytulając mnie.
- Nic się nie stało. - Odparłam kierując się w stronę centrum obozu.
- Spotkajmy się za dwie godziny na polanie, przy plaży. Muszę teraz spotkać się z Katfrin.
- No dobrze. - Odpowiedziałam, a chłopak pocałował mnie w czubek głowy i ruszył w stronę domu przywódcy. Skierowałam się w stronę swojego gniazdka, jednak zaczepił mnie jeden z elfów przekazując informacje o Łowcach. Musiałam iść trochę po szpiegować. Ruszyłam we wskazane miejsce i podążałam po śladach. Nagle zauważyłam mężczyznę. Odziany w czarną szatę szukał śladów nadnaturalnych. Ruszyłam za nim, kilka godzin krążył po lesie. Nie miałam nawet możliwości powiadomienia Sylvaina, że się z nim nie spotkam. Nagle wpadłam w jakąś pułapkę. Ukryta siatka, na którą stanęłam uniosła się do góry i zawisłam na drzewie.
- Kogo tu mamy? - Łowca uśmiechnął się zwycięsko i zaczął chodzić wokół mnie. - Wampirzyca, Wilkołaczyca, a może Aniołek?
- No ja mam przed sobą idiotę w czarnych fatałaszkach. -  Odparłam sucho, a mężczyzna prychnął.
- Poczucie humoru niedługo cię opuści. - Powiedział znikając w gęstwinie lasu.
- Pewnie poszedł po resztę. - Pomyślałam starając się uwolnić. Kiedy pułapka się aktywowała noże musiały wypaść zza paska spodni
- Chol*ra. - Warknęłam zastanawiając się jak się wydostać.- Myśl Al, myśl. Masz mało czasu...
Nagle bum, mam. Skupiłam się na linkach siatki, które zaczęły się żarzyć i po paru minutach pękły. Spadłam na ziemie i zaczęłam uciekać. Biegłam w nieokreślonym kierunku... kompletnie nie wiedziałam gdzie jestem. Nagle usłyszałam strzał i poczułam rozrywający ból w okolicy prawego boku. To nie była zwykła kula, tylko srebrna z dodatkiem tojadu... Uciskałam ranę, jednak ona mocno krwawiła, a Łowca nie odpuszczał. Nagle nie zauważyłam wystającego konaru i potknęłam się o niego. Zjechałam po zboczu i ruszyłam dalej biegiem. Zahaczałam o gałęzie i kujące krzewy. Byłam cała pokaleczona i podrapana, a rana nadal intensywnie krwawiła. Dodatkowo tojad zaczynał działać. Rana zaczynała piec, ale musiałam biec dalej. Po kwadransie biegu dotarłam na plaże. Ledwo szłam dalej, a obraz przed oczami się rozmazywał. Gorączka spowodowana tojadem też nie pomagała. Nagle zobaczyłam jakąś sylwetkę, ktoś wracał z polany, nie był to Łowca.
-Sylvain.-Wyszeptałam, a potem nastała ciemność.


Sylv?

Od Alexandry CD Sylvaina

- Nie będziesz przeze mnie zarywał nocy. - Stwierdziłam łapiąc go za rękę i prowadząc w stronę sypialni.
- Ale...
- Nie ma żadnego "ale". Po pierwsze: mam duże łóżko, a po drugie: jeśli będzie się ktoś zbliżał to go wyczuję. Myślisz, że dlaczego ten facet skończył z nożem w nodze. I pamiętaj, że jestem uparta. - Przerwałam mu, na co blondyn westchnął.
- Pójdę się tylko wykąpie. -Szepnął mi do ucha, a ja kiwnęłam głową. W czasie kiedy chłopak był w łazience, zamknęłam drzwi i wszystkie okna w salonie i kuchni. Położyłam się na łóżku czekając na Sylv'a. Po chwili poczułam, że materac z drugiej strony ugina się pod ciężarem chłopaka. Blondyn przysunął się do mnie i objął mnie delikatnie w talii, jakby pytał o zgodę. Uśmiechnęłam się pod nosem i położyłam dłoń na jego dłoni. Po chwili zasnęłam. Usłyszałam wycie wilka, otworzyłam oczy i spojrzałam na Sylvaina. Spał spokojnie, więc tylko przykryłam go kocem i ponownie zasnęłam.


Sylv? też cierpię na brak weny

czwartek, 7 lipca 2016

Od Alexandry CD Sylvaina

 - Wszystko w porządku. -Szepnęłam, a Sylv ujął moją twarz w dłonie i pocałował w czubek głowy.
- Bałem się o ciebie. - Mruknął mi do ucha, zacieśniając lekko uścisk. Miałam wrażenie, że w jego ramionach nic mi nie grozi. Uśmiechnęłam się delikatnie opierając głowę na torsie chłopaka.
- Lepiej zabierzmy ich stąd.-Stwierdził, a ja kiwnęłam głową i poszłam po jakiś sznurek. Związaliśmy łowców i zaprowadziliśmy ich do obozu, gdzie zajęli się nimi przywódca i zastępcy.
- Nie powinnaś tam nocować... - Powiedział blondyn obejmując mnie ramieniem.
- Dam sobie radę. - Odparłam, a chłopak pokręcił tylko głową.
- To pozwól chociaż, że dzisiaj Ci potowarzyszę .- Dalej szedł w zaparte, a ja w końcu uległam.
- Pójdę tylko na chwile do Katfrin, a potem będę od razu u ciebie. -Oświadczył, a ja cicho westchnęłam.
- Dobrze. - Odparłam dając mu buziaka w policzek. Wróciłam do domu, gdzie niestety panował bałagan. Jęknęłam zabierając się za sprzątanie. Ogarnęłam korytarz, kuchnie i ruszyłam do salonu. Ramka z rodzinnym zdjęciem leżała rozbita na ziemi. Zaczęłam zbierać kawałki szkła, kiedy przez nieuwagę skaleczyłam się.
- Chol*ra. - Warknęłam wyrzucając szkło do kosza. Niespodziewanie stanął za mną Sylv i objął mnie w pasie opierając głowę na moim ramieniu.
- Niezdara z ciebie. - Zaśmiał się idąc po plasterek.
- Może niezdara, ale pamiętaj kto cię położył ostatnio na treningu. - Odparłam siadając na kanapie.
- Dałem ci na początku fory. - Stwierdził siadając obok mnie.
- Jak zawsze. - Stwierdziłam zakładając plasterek. Między nami zapadła na chwilę cisza, a ja oparłam głowę na ramieniu chłopaka.
- Myślisz, że mogą tu wrócić inni łowcy? - Zapytałam cicho, a blondyn spojrzał na mnie niepewnie.


Sylv?

wtorek, 5 lipca 2016

Od Alexandry CD Sylvaina

Wróciłam padnięta do domu, ale zamiast położyć się ruszyłam do kuchni. Nie miałam pomysłu na kolacje. Postanowiłam najpierw się wykąpać i potem przygotować coś na szybko. Szybka kąpiel, a potem wróciłam do kuchni. Postanowiłam zrobić naleśniki. Po piętnastu minutach obok mnie stał talerz ze stosem naleśników. Wyjęłam dwa talerze, na których ułożyłam po dwa naleśniki. Przyozdobiłam je owocami leśnymi, bitą śmietaną i syropem czekoladowym. Postawiłam je na stoliku i wróciłam żeby zrobić gorącą czekoladę. Po chwili dwa kubki stały obok talerzy. Rozległo się pukanie do drzwi. Otworzyłam je, a w wejściu stał Sylv. Chłopaka dzierżył w dłoni czerwoną różę, którą mi wręczył. Uśmiechnęłam się lekko i zaprowadziłam go do salonu, gdzie już wszystko było gotowe.
- Cudnie pachnie. - Mruknął mi do ucha. Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy zajadać się smakołykami. Po chwili odstawiliśmy talerze, a ja oparłam głowę na kolanach chłopaka, który zaczął gładzić mnie po włosach.
- Pięknie wyglądasz. - Szepnął mi do ucha i pocałował w czubek głowy.


Sylv?

Od Alexandry CD Sylvaina

- Pięknie. - Szepnęłam, a blondyn złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić w stronę jedynego drzewa. Usiedliśmy w cieniu jego rozłożystej korony. Oparłam głowę na ramieniu chłopaka. Siedzieliśmy w ciszy napawając się widokiem i swoją obecnością. W końcu jednak musieliśmy wracać. Sylv wstał pierwszy i porwał mnie w ramiona, po czym zakręcił się kilkakrotnie wokół własnej osi, a na koniec złączył ponownie nasze usta. Chłopak odstawił mnie wreszcie na ziemię i ruszyliśmy w kierunku obozu.
- To co? Później może małym trening? - Zaproponował, a ja na to przystałam. Po godzinnym spacerze, wreszcie byliśmy z powrotem w obozie. Sylv objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie.
- Powinnam się przebrać, skoro mamy potrenować. - Stwierdziłam i zaczęliśmy iść w stronę mojego domu.
- Wyglądasz pięknie w tej sukience.  - Szepnął mi do ucha, na co się uśmiechnęłam. Weszliśmy do środka. Ja skierowałam się do sypialni, a Sylv został w salonie. Znalazłam w szafie krótkie materiałowe spodenki i szary T-shirt. Włosy związałam w wysokiego kucyka, a baleriny zmieniłam na adidasy. Wróciłam do blondyna, który stał przy komodzie i oglądał zdjęcie.
- To ostatnia rzecz, która mi po nich została. - Szepnęłam wskazując rodzinne zdjęcie.


Sylv brak weny :-(

poniedziałek, 4 lipca 2016

Od Alexandry CD Sylvaina

To wydarzyło się tak nagle. Sylv nie był natarczywy, wręcz odwrotnie. Był bardzo delikatny, jakby pytał o pozwolenie. Po chwili odsunął się ode mnie.
-Ja… przepraszam. -Mruknął spuszczając wzrok.-To nie powinno się zdarzyć.-Dodał i zniknął w gęstwinie lasu. Stałam tam kilka minut jak słup soli. Byłam kompletnie rozbita i nie wiedziałam co zrobić. Skierowałam się do domu, w którym też nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Wreszcie wykończona położyłam się spać, jednak sen nie nadszedł zbyt szybko. Od rana kręciłam się po pokojach. W końcu musiałam zmienić piżamę na strój, w którym mogłam wyjść do ludzi. Zerknęłam do wielkiej dębowej szafy. Przez wszystkie wydarzenia ostatnich dni musiałam założyć sukienkę, bo wszystkie pary spodni były albo pobrudzone krwią, albo podarte.
- Raz kozie śmierć. - Westchnęłam przeglądając się w lustrze. Cienka, prosta, brzoskwiniowa sukienka przed kolano, z koronkowym paskiem oddzielającym górę i dół nadal pasowała na mnie idealnie, choć nie zakładałam jej rok albo więcej. Włosy związałam w lekkiego warkocza, i założyłam baleriny. Obejrzałam się w lustrze jeszcze raz.
- Nigdy jeszcze w Lottcie nie założyłam sukienki. -Stwierdziłam gładząc materiał. Wreszcie skierowałam się w stronę centrum obozu. Na miejscu spotkałam młodego elfa, który wręczył mi piękny kwiat róży. Podziękowałam mu i wpięłam kwiat we włosy. Ruszyłam dalej i zauważyłam Sylvaina. Stał oparty o drzewo i rozmawiał z tą "cudną" wampirzycą, która go ewidentnie uwodziła. Poczułam ukucie zazdrości, zacisnęłam dłonie w pięści i ruszył w stronę lasu. Blondyn niemal od razu mnie zauważył i pobiegł za mną.
- Alex... - Chłopak kilkakrotnie mnie wolał, jednak nie reagowałam na to. W końcu dogonił mnie na jednej z polan i złapał za rękę.
- Czego chcesz? - Warknęłam, ale Sylv nie odpuszczał.
- Porozmawiać. - Odparł spokojnie. Nie mogłam wyczytać u niego żadnych emocji.
- O czym? Najpierw pocieszasz, próbujesz pomóc, potem całujesz, ale zaraz stwierdzasz, że to nie powinno się zdarzyć. A następnego dnia widzę cię z tą wytapetowaną wampirzycą. Myślisz, że to fajnie tak patrzeć, jak mało cię wzrokiem nie pożre... Uważałam cię... - Sylv złapał moją twarz w dłonie i przerwał mi łącząc nasze usta w pocałunku.
- Nie można cię inaczej uciszyć. - Mruknął mi do ucha, po chwili.
- Wczoraj, nie wiedziałem jak się zachować. Wydawałaś się taka przestraszona... Bałem się, że wszystko zepsułem. - Przyznał spuszczając wzrok. 


Sylv?

niedziela, 3 lipca 2016

Od Alexandry CD Sylvaina

Szliśmy przez las w ciszy. Zerknęłam na chłopaka, który prowadził mnie przez las.
- Dziękuję Ci za wszystko. - Szepnęłam i poczułam jak Sylv przyciągnął mnie jeszcze bardziej do siebie. Uśmiechnął się kręcąc lekko głową i spojrzał na mnie.
- Nie masz za co dziękować. - Powiedział, a ja się uśmiechnęłam.
Po pół godzinie dotarliśmy wreszcie do obozu. Uczniowie starali się niestety nieudolnie rozpalić ogień. Chciałam im pomóc, przystanęłam na chwilę i skupiłam się na drewnianej konstrukcji. W pewnym momencie konary zapłonęły.
- Całkiem nieźle. - Szepnął mi do ucha blondyn, tym samym wyrywając mnie z zamyślenia.
- Dzięki. - Zajęliśmy miejsca na pieńku. Upiekliśmy pianki, a potem dzieliliśmy się różnymi historiami. W pewnym momencie ktoś przyniósł gitarę i zaczął grać. Chłopcy zaczęli wyciągać dziewczyny do tańca. Sylv wstał i wyciągnął do mnie rękę.
- Zatańczymy? - Zapytał, a ja złapałam jego dłoń.
- Ostrzegam, że nie tańczę zbyt dobrze. - Szepnęłam podając drugą dłoń chłopakowi.
- Daj ponieść się muzyce.



Sylv?

Od Alexandry CD Sylvaina

Spojrzałam na Sylv'a wdzięcznie.
- Chciałam cię jeszcze raz prze... - Zaczęłam cicho, a blondyn położył mi dłoń na ramieniu.
- Nie kończ. Mówiłem Ci już, że nie musisz przepraszać. - Powiedział, a ja się lekko uśmiechnęłam.
- Dziękuję Ci za wszystko. - Szepnęłam wchodząc do domu.
- Nie masz za co. Zostań dzisiaj w domu, wpadnę do ciebie dzisiaj później. - Odparł, a ja kiwnęłam głową i weszłam do środka. Kręciłam się bez celu w domu. Starałam się zasnąć, ale za każdym razem budziłam się wystraszona. Po paru godzinach nie wytrzymałam i postanowiłam się przejść. Niezauważona przemknęłam obrzeżami obozu na plażę. Usiadłam na piasku wpatrując się w morze. Łzy mimowolnie zaczęły spływać po moich policzkach. Nie wiem ile czasu tam siedziałam, ale w końcu zrobiło mi się zimno, nie chciałam jednak wracać. Potarłam dłońmi ramiona i podkuliłam nogi. Nagle poczułam ciepły materiał na ramionach. Obok mnie usiadł Sylvain. Opatuliłam się szczelnie jego bluzą.
- Dzięki. - Szepnęłam uśmiechając się delikatnie.
- Przestraszyłem się kiedy nie zastałem cię w domu. - Powiedział wpatrując się we mnie.
- Nie mogłam usiedzieć w jednym miejscu. Za dużo myśli kotłowało mi się w głowie. -  Odparłam patrząc na morze.
- Wiesz, że kiedy się wygadasz jest lżej? - Zapytał, na co westchnęłam.
- Mieszkałam w małym miasteczku w środku lasu. Rodzice od dziecka starali się nauczyć mnie życia wilkołaka. Pewnego dnia na wioskę napadła grupa wampirów. Uciekałam z rodzicami i siostrą w kierunku rzeki. Kiedy tam dotarliśmy zauważyliśmy, że agresorzy pomyśleli o wszystkim i zniszczyli most. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wszedłby do rzeki z tak rwącym prądem. Stanęłam na wysokim brzegu otoczona przez wampiry. Nagle brzeg się osunął, a my wpadliśmy do wody. Trzymałam siostrę w objęciach, ale prąd był zbyt silny. Rozdzielił nas i porwał ze sobą. Zostałam wyrzucona na brzeg kilka kilometrów dalej, ledwo żywa. Musiał znaleźć mnie jakiś wilkołak, który tylko przyspieszył moją przemianę, bo mnie ugryzł. Kiedy się ocknęłam zaczęłam szukać swoich rodziców i młodszej siostry. Znalazłam ich... trzy mile dalej ze skręconymi karkami. Płakałam nad ich ciałami, aż w końcu pochowałam ich na łące. Przeszłam przemianę i po jakimś czasie znalazłam się w tym miejscu .- Podczas gdy mówiłam łzy spływały mi po policzkach.

Sylvain?

sobota, 2 lipca 2016

Od Alexandry CD Sylvaina

Woda, wszędzie woda. Próbowałam wypłynąć na powierzchnie, jednak prąd był zbyt silny i rzucał mną na boki jak szmacianą lalką. Nagle nastała ciemność, a potem obudziłam się na plaży. Szłam i szłam, aż ich zobaczyłam. Ciała moich rodziców i młodszej siostrzyczki leżały na piasku ze skręconymi kartami. Ich martwe spojrzenie przyprawiało mnie o dreszcz. Nagle odwrócili się w moją stronę i wskazali na mnie dłońmi.
- To twoja wina. Nie uratowałaś nas... - Zaprzeczałam temu co mówią, ale oni wstali otaczając mnie. Ich słowa mnie przytłaczały. Obudziłam się z krzykiem w środku nocy, wystraszona rozejrzałam się dookoła. Chciałam wstać, jednak czyjaś ręka mi to skutecznie uniemożliwiła.
- Leż spokojnie. - Nade mną pojawiła się czarna sylwetka, którą z czasem rozpoznałam...Sylvain.
- Co się stało? - Zapytałam kładąc się z powrotem na łóżku. Nie wiedziałam gdzie jestem i dlaczego.
- W sumie to mogę cię zapytać o to samo. Ja tylko znalazłem ciebie w lesie. - Odparł, a ja jak na zawołanie przypomniałam sobie wydarzenia z poprzedniej nocy.
- Byłam na łowach, spotkałam ciebie... - Zauważyłam na twarzy chłopaka zmieszanie. - Ruszyłam dalej i w poszukiwaniu jedzenia. Za daleko się zapuściłam i zaatakowały mnie inne wilki. Udało mi się jedynie dotrzeć do tych skał. Ja... Ja cię przepraszam... Gdybym się wtedy w porę nie ogarnęła, to... - Kilka łez spłynęło po moich policzkach. Sylv usiadł obok mnie.
- Ale w końcu nic się nie stało. - Powiedział łapiąc mnie za rękę i posyłając pokrzepiający uśmiech.
- Spróbuj zasnąć, powinnaś odpocząć. - Dodał po chwili, ale ja pokręciłam tylko przecząco głową.
- Nie chcę. - Szepnęłam, a blondyn spojrzał na mnie zmartwiony.
- To przez ten sen? - Zapytał, a ja skinęłam lekko głową.


Sylvain?

czwartek, 30 czerwca 2016

Od Alexandry CD Sylvaina

Sylv odprowadził mnie do domu, jednak długo tam nie zawitałam. Kiedy tylko księżyc zaczął wychodzić zza chmur skierowałam się do lasu. W pewnym momencie zaczęłam po prostu biec przed siebie. Dotarłam do polany, kiedy zaczęła się przemiana. Nie trwa ona długo, ale jest bardzo bolesna. Całkowicie przemieniam się od niedawna, przez co nie kontroluję jeszcze wilczego instynktu. Już pod postacią wilka ruszyłam na łowy do lasu. Nic jednak nie znalazłam, ale włócząc się po okolicy coś wyczułam. Ruszyłam w tamtym kierunku. Stanęłam na skale i zauważyłam Sylvaina. Instynkt kazał mi rzucić się na niego...starałam się go przezwyciężyć i w końcu się udało. Spojrzałam na chłopaka i odeszłam. Biegłam ile sił w łapach, żeby oddalić się od niego. Niestety zapuściłam się trochę za daleko, na tereny dość nieprzyjaznej watahy. Strażnicy zaatakowali mnie praktycznie od razu. Niestety przez fakt, że nic nie upolowałam byłam słaba, co wpłynęło na wynik walki. Mocno pokiereszowana starałam się wrócić do obozu. Dotarłam tylko do miejsca gdzie natknęłam się na Sylvaina, gdzie zaczęła się przemiana do ludzkiej postaci. Przemiana wykończyla mnie całkowicie, przez co straciłam przytomność.

Sylv? Pisane na tel ;P