Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Silver. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Silver. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 lipca 2016

Od Silver CD Dekki

Wróciłyśmy w końcu spokojnie do siebie. Odetchnęłam głęboko, gdy tylko usiadłam w swoim "pokoju" i pogłaskałam tygrysicę.
Po chwili również Dekka do mnie dołączyła. Usiadłyśmy spokojnie i zaczęłyśmy ze sobą rozmawiać. Po chwili wróciła na kilka minut Haf do domu.
- Nie idziecie na zabawę? - zapytała z szyderczym uśmieszkiem.
- Na razie chyba nie? - odpowiedziałyśmy niepewnie.
Haf jedynie pokręciła głową i wybiegła z jaskini, znów na zabawę. Podniosłam się z łóżka i rozejrzałam się dookoła.
- Nie chce mi się tutaj tak ciągle siedzieć - stwierdziłam.
- A co chcesz porobić? Jak jest zabawa w obozie, a dookoła jest dziwna atmosfera - mruknęła.
- Dokładnie! Dziwna atmosfera. Może to sprawdzimy? - zaproponowałam.
- Zgłupiałaś! - karciła mnie.
- Może? Ale trzeba dodać temu życiu trochę więcej przygody - wzruszyłam ramionami.
Podeszłam do szafy i wyjęłam swoje sztylety, oraz je przeczyściłam.
Odwróciłam się do siostry i uśmiechnęłam do niej.
- To jak? Idziemy? - zaproponowałam.


(Dekka? xd) Wybacz ostatnio nie miałam czasu :(

środa, 13 lipca 2016

Od Silver CD Hafetesony

Spojrzałam na Haf i tylko westchnęłam ciężko. Kłótnię z kimś? Czy spokoju nie można mieć, chociaż raz w tym nieśmiertelnym życiu?
Nie powiem, że niektóre dni są monotonne, ale no ... nie o takie urozmaicenie chodzi?
Wsiadłyśmy w końcu do taksówki. Don rozłożył się na środkowym siedzeniu, co trochę zdziwiło kierowcę, natomiast Fait spoczął na ramieniu Haf.
W końcu taksówkarz ruszył pod wskazany adres. Czy chciałam jechać do tego klubu? Nie bardzo, ale w końcu jesteśmy razem z Hafetesoną, to może nie zaszkodzi?
Po 15 minutach byłyśmy już na miejscu. Wysiadłyśmy z taksówki, tym razem Don jak zwykle chodził za Haf wszędzie, a do mnie natomiast dołączył się Fait. Będąc szczerą, lubiłam tę tarantulę. Niektórzy mogliby się bać takich stworzeń, ale nie my. Razem z Haf poszłyśmy sobie na razie zamówić po jednym drinku. Usiadłyśmy przy stoliku i zaczęłyśmy rozmawiać o tym, co dzisiaj robiłyśmy. Nie zawsze to jest ciekawe, więc rozmowa czasem nam się nie kleiła.
- Idziemy potańczyć? - spytała zadowolona.
- Nie wiem...jak chcesz - odpowiedziałam spokojnie.
Haf poderwała się z miejsca i pociągnęła mnie na parkiet. Zaśmiałam się cicho i zaczęłyśmy razem tańczyć.


(Haf? XD moja wena też uciekła w siną dal)

Od Silver CD Dekki

Wyszłyśmy z Dekką na świeże powietrze. Oracle po chwili również do nas dołączył. Szedł stępem obok nas, od czasu do czasu odbiegając od nas, by się pobawić.
- Dobrze się czujesz? - zwróciłam się do dziewczyny.
- Tak, tylko trochę jestem zmęczona - wyjaśniła spokojnie.
Skinęłam głową. Szłyśmy przez las, rozmawiając o różnych osobach, które niedawno chciały przepowiedni. Ah ci ludzie! Nie mogą się obejść, bez nas.
Bo kto by im przepowiadał przyszłość? Zginęliby chyba bez tego.
Chociaż nie wszyscy mają takie zapędy, do poznawania swojej przyszłości.
- Silver! - usłyszałam Dekkę, która mną trzęsła.
- Co jest? – spytałam szybko, patrząc na dziewczynę przede mną.
- Co się tak zamyśliłaś? - odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- Ahh rozmyślałam, o tych ludziach co im przyszłość przepowiadamy - mruknęłam z niesmakiem.
Dekka przytaknęła głową, a my po chwili znalazłyśmy się na plaży. Rozejrzałam się uważnie po okolicy, nikogo nie było. Oracle od razu w galopował do wody, brykając. Zaśmiałam się widząc go, jakby był źrebakiem.
Pociągnąłem Dekkę do wody, nie była z tego faktu zadowolona, ale potem urządziłyśmy wojnę na chlapanie.


(Dekka? XD Załamuje mnie mój mózg XD)

piątek, 8 lipca 2016

Od Silver

Kolejny dzień, mojego jakże długiego życia. I pewnie niektórym wydaje się, że nieśmiertelność to wspaniała sprawa, ale nie wszystkim to polecam.
Dziwne? A jednak prawdziwe. Wyszłam znów z naszej jaskini, przyglądając się uważnie nocnemu niebu. Hafetesona gdzieś wybyła, więc zostałam z Dekką. W sumie, chyba raczej nie, bo zniknęła mi z oczu. Westchnęłam ciężko i pokręciłam głową. Przywołałam swojego ogiera, który pojawił się przy mnie po chwili. Wsiadłam na ogiera i poklepałam go po szyi. Oracle ruszył powolnym stępem w głąb lasu, a ja oddałam się z przyjemnością jazdy na nim.
On miał strasznie delikatny stęp, kłus i galop. Więc utrzymanie się na nim nigdy nie sprawiało mi problemu, nawet gdy zaczynałam swoją naukę jazdy.
W końcu dotarłam na jakąś polanę. Zobaczyłam na niej Dekkę. Zsiadłam z konia i podeszłam powoli do niej.
- Dekka? - spojrzałam na dziewczynę
- Silver, co tu robisz? - spytała
- W sumie to nic. Nudziło mi się i wybrałam się na przejażdżkę - zaśmiałam się
Dekka przytaknęła jedynie głową, a Oracle zaczął galopować sobie po łące, brykając od czasu do czasu.
- Dekka, co ty na to, żeby sobie zrobić trening? –z aproponowałam


(Dekka? XD)

czwartek, 30 czerwca 2016

Od Silver

Ile to już lat? Niby wspaniałego życia wyroczni? Pewnie coś koło 300 lat. Zawsze się w tym gubię. Niestety.......mając tyle lat, wolicie nie liczyć już urodzin itp. Urodzin, których z resztą nie macie.
Pokręciłam głową wychodząc z jaskini, będąc w normalnej formie, tak by nikt mnie nie rozpoznał. Odetchnęłam głęboko świeżym powietrzem i spojrzałam na strażnika. Ten jak zwykle się nie odezwał. A ja odeszłam powoli w stronę lasu. Poszłam powoli w jego głąb rozglądając się uważnie dookoła.
Drzewa szumiały w spokojnym rytmie, poruszane przez wiatr.
Zagwizdałam na placach, a zaraz z gęstwiny leśnej wyłonił się Oracle.
Ogier zaczął brykać kilka kroków przede mną, ale w końcu zatrzymał się i spojrzał na mnie.
Uśmiechnęłam się widząc mojego przyjaciela i pogładziłam go po szyi.
- Wybierzemy się na krótką przejażdżkę? - spojrzałam mu w jego czarne oczy.
Ogier pokiwał głową i schylił się trochę do przodu. Wskoczyłam na jego grzbiet i złapałam się grzywy.
Oracle zaczął powoli iść, zagłębiając nas coraz bardziej w lesie. Mimo iż mieszkam tutaj 150 lat, to czasem sama się tutaj gubię. Ale tylko czasem!
Potem chwila kłusa i galop! Niestety galop był powrotny ponieważ Haf mnie wezwała. Wróciłam szybko do jaskini. Gdzie przed nią czekała Hafatesona. Zsiadłam z ogiera, którego odesłałam.
- Coś się stało? - spytałam spokojnie
- Sharka ciągle zaczepia Dona... - mruknęła - Żeby się nie posprzeczali, bo on ma swoje granice.
- Tak...wiem jakie ten wilk ma granice - westchnęłam
Weszłam z powrotem do jaskini. Jednym ruchem dłoni odesłałam Sharkę na jej "posłanie". Don usiadł wyprostowany i spojrzał na mnie.
Gdyby było tutaj więcej zwierząt, spokojnie mogłybyśmy założyć zoo!
Oparłam się o ścianę i poczułam jak coś wchodzi na moje ramię. Nie coś, raczej tarantula.
- Fait, raczył się pojawić? - spojrzałam na pająka, który ...nie wiem, patrzył na mnie?
Przyłożyłam rękę do ramienia, a on wszedł na nią. Podałam go Haf i usiadłam na łóżku.
- Idziemy dziś zwiedzić obóz? Czy może będziemy tutaj siedzieć? Kolejny dzień będzie nudny? - spytałam

(Haf? XD Wiem, ale mój mózg nie działa chwilowo XD)